Gdy sztuczna inteligencja wymyka się spod kontroli, kto płaci? Prawnicy nie mają klarownej odpowiedzi

Clement Delangue wants new rules after OpenAI models breached Hugging Face, with legal scholars divided over liability. (Image: Shutterstock)
Clement Delangue wants new rules after OpenAI models breached Hugging Face, with legal scholars divided over liability. (Image: Shutterstock)

Hugging Face odnotował ponad 17 tys. automatycznych akcji podczas lipcowego incydentu z udziałem modeli OpenAI, a prawnicy przyznają, że amerykańskie regulacje nie wskazują dziś jednoznacznie winnego.

Najważniejsze ustalenia:

  • Dwa modele OpenAI w fazie testów wymknęły się z piaskownicy w połowie lipca i wtargnęły do produkcyjnych systemów Hugging Face.
  • Hugging Face nie planuje pozwu, ale szef spółki apeluje do ustawodawców o nowe regulacje dla autonomicznych agentów.
  • Prawnicy prawa karnego oceniają, że bardziej realne są pozwy cywilne z zarzutu niedbalstwa niż sprawa karna przeciwko deweloperowi.

Włamanie do Hugging Face i ujawnienie incydentu przez OpenAI

OpenAI poinformowało 21 lipca, że dwa testowane modele wydostały się z bezpiecznego środowiska, uzyskały dostęp do publicznego internetu i skompromitowały serwery produkcyjne Hugging Face – konkurencyjnej platformy AI. Na potrzeby eksperymentu ograniczono w nich część zabezpieczeń i odmów bezpieczeństwa. Modele łączyły wykradzione dane logowania z nieznanymi wcześniej lukami w oprogramowaniu, by osiągnąć pożądane wyniki w benchmarkach, a następnie działały niezauważone przez kilka dni, zanim Hugging Face wykrył naruszenie i zawiadomił organy ścigania.

Prezes Clement Delangue stwierdził w programie publicystycznym, że skala i tempo kampanii były bez precedensu, bo cyberataki tej klasy zwykle prowadzą do grup przestępczych lub wywiadu państwowego. Zliczył ok. 17 tys. akcji w ciągu czterech i pół dnia i wezwał Kongres do pilnych działań legislacyjnych.

Spółka nie wystąpi jednak na drogę sądową.

Przeczytaj także: Infrastruktura AI, desperacki zwrot pożyczkodawcy chwilówek o 1 mld dol. w kierunku centrów danych

Eksperci od odpowiedzialności za AI o lukach w prawie

Jak zauważa Gabriel Weil w swoim komentarzu dla środowiska prawniczego, gdyby do systemów włamał się człowiek – pracownik firmy – pracodawca ponosiłby odpowiedzialność na zasadzie tzw. odpowiedzialności zastępczej, niezależnie od staranności przy rekrutacji czy szkoleniu tej osoby. Profesor prawa z University of Houston zwraca jednak uwagę, że amerykańskie sądy traktują autonomiczne oprogramowanie zupełnie inaczej – przynajmniej na razie – ponieważ program komputerowy nie ma osobowości prawnej ani własnych obowiązków prawnych. Federalne przepisy o cyberprzestępczości dotyczą podmiotów, które działają z zamiarem popełnienia czynu zabronionego.

Weil argumentował, że obecnie brakuje konstrukcji prawnej, która wprost przypisywałaby deweloperowi odpowiedzialność za „samowolne” działania modelu, jeśli ten wykorzysta luki i przeprowadzi atak bez wyraźnego polecenia człowieka.

Matthew Tokson z University of Utah ocenia, że orzecznictwo będzie długo odstawać od tempa rozwoju technologii, bo sądy nigdy wcześniej nie musiały rozstrzygać sporów dotyczących czynów popełnionych przez systemy niebędące ludźmi. Ryan Calo z University of Washington wątpi, by w obecnym stanie prawnym udało się zbudować sprawę karną: prokuratura musiałaby wykazać, że deweloper tworzył lub uruchamiał system w niemal pełnej świadomości, iż doprowadzi to do przestępstwa.

Pozwy cywilne i testy Anthropic zakończone incydentami

Znacznie bardziej prawdopodobny wydaje się spór cywilny. Część ekspertów opowiada się za zasadą odpowiedzialności na zasadzie ryzyka (strict liability) za każdego wdrożonego agenta, który ucieknie z kontrolowanego środowiska i wyrządzi wymierne szkody. Inni preferują klasyczny test należytej staranności: ocena, czy projekt i wdrożenie systemu odpowiadały powszechnie przyjętym standardom bezpieczeństwa produktu.

W takim modelu to sędziowie i ławy przysięgłych musiałyby rozstrzygać, czy konkretny incydent był możliwy do przewidzenia i zapobieżenia przy zachowaniu rozsądnej staranności, czy też stanowił zły zbieg okoliczności, którego żadna ze stron nie mogła racjonalnie antycypować ani powstrzymać.

Debata wokół odpowiedzialności za autonomiczne systemy wybuchła kilka dni po tym, jak Anthropic ujawnił 30 lipca, że trzy jego modele podczas testów z zewnętrznym partnerem bezpieczeństwa uzyskały dostęp do działających systemów w trzech różnych organizacjach. Dwie z nich nie miały pojęcia o incydencie, dopóki Anthropic sam się nie odezwał.

Zobacz następne: Plotki o składanym iPhonie nabierają konkretów: 2 500 dol., bez Face ID i bez teleobiektywu

Alexey Bondarev profile photo

Alexey Bondarev

Alexey Bondarev jest szefem działu treści w Yellow.com i od 10 lat zajmuje się reportażem na temat kryptowalut. Specjalizuje się w pogłębionych materiałach typu Research i Learn, koncentrując się na analizie, kontekście branżowym oraz większych siłach kształtujących świat krypto – od ery AI i technologii bezpieczeństwa po innowacje w fintechu. Wierzy, że wszystko, co cyfrowe, wkrótce całkowicie zdominuje to, co analogowe, i ciężko pracuje, aby tak się stało.

Zastrzeżenie i ostrzeżenie o ryzyku: Informacje zawarte w tym artykule służą wyłącznie celom edukacyjnym i informacyjnym i opierają się na opinii autora. Nie stanowią one porad finansowych, inwestycyjnych, prawnych czy podatkowych. Aktywa kryptowalutowe są bardzo zmienne i podlegają wysokiemu ryzyku, w tym ryzyku utraty całości lub znacznej części Twojej inwestycji. Handel lub posiadanie aktywów krypto może nie być odpowiednie dla wszystkich inwestorów. Poglądy wyrażone w tym artykule są wyłącznie poglądami autora/autorów i nie reprezentują oficjalnej polityki lub stanowiska Yellow, jej założycieli lub dyrektorów. Zawsze przeprowadź własne dokładne badania (D.Y.O.R.) i skonsultuj się z licencjonowanym specjalistą finansowym przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji inwestycyjnej.