Zdjęcia rzekomo przedstawiające ślub Taylor Swift z Travisem Kelcem na 1000 osób w kilka godzin zalały media społecznościowe. Większość z nich okazała się jednak generatami AI, które narzędzia do wykrywania znaków wodnych zdemaskowały niemal natychmiast.
Najważniejsze ustalenia:
- Wymyślone kadry z ceremonii 3 lipca w Madison Square Garden rozprzestrzeniły się w ciągu doby po ślubie na TikToku, Instagramie i X.
- Fact-checkerzy znaleźli w wielu obrazach znak wodny SynthID od Google DeepMind, obok prymitywniejszych sygnałów, jak dodatkowe palce.
- Rynki predykcyjne powiązane z Taylor Swift rozliczają kontrakty względem zweryfikowanych danych – dokładnie tych, które zalew deepfake’ów próbował zaciemnić.
Znaki wodne SynthID obnażają fałszywe zdjęcia ze ślubu Swift
Swift i Kelce pobrali się 3 lipca w Madison Square Garden, w obecności około 1000 gości, którym przed wejściem odebrano telefony i kazano podpisać umowy o poufności. Ulice wokół obiektu zamknięto, a teren zasłonięto namiotowymi ścianami. Mimo to przez cały tydzień do opinii publicznej nie przedostało się ani jedno zweryfikowane zdjęcie ceremonii, sukni czy zielonej aranżacji wnętrza.
Tak powstałą próżnię internet wypełnił w mniej niż dobę. Fałszywe obrazy rozlały się po TikToku, Instagramie i X – część z nich miała charakter oczywistych żartów, inne były celowo rozmyte i spikselowane, by wyglądać jak „przemycone” ujęcia z areny. Fact-checkerzy ustalili, że w wielu kadrach osadzony był znak wodny SynthID od Google DeepMind, obok klasycznych już sygnałów, takich jak nienaturalnie rozmnożone palce, pan młody bez prawej dłoni czy kadr, w którym wśród gości znalazł się Kanye West.
Joseph Kahn, gość ceremonii i reżyser ośmiu teledysków Swift, napisał na X: „Każde zdjęcie ślubu, jakie widziałem, jest fałszywe”.
Zobacz też: Zakłady na Dodgersów sięgają 68 mln dol., gdy Polymarket i Kalshi stawiają na wyścig o play-offy MLB
Kontrakty Polymarket wystawione na ryzyko rozliczeń w erze deepfake’ów
Najszybsze demaskowanie fałszywek nie wyszło jednak z algorytmów. Alexa Volland, producentka wideo w News Literacy Project, zwraca uwagę, że to fani Swift już na pierwszy rzut oka wyłapywali manipulacje: zdeformowane twarze, nielogiczne paski od sukien, ukryte znaki wodne. Lata rozszyfrowywania „easter eggów” w jej tekstach i teledyskach przygotowały ich na polowanie na AI.
Same narzędzia pozostają jednak dalekie od doskonałości. Google podaje, że SynthID oznaczył już ponad 100 miliardów obrazów i nagrań, ale znak wodny pomaga tylko wtedy, gdy dana platforma faktycznie go sprawdza i respektuje.
Stawka wykracza daleko poza świat fandomu. Na Polymarket notowanych jest około 20 aktywnych rynków dotyczących Taylor Swift, o łącznym obrocie przekraczającym 5,1 mln dolarów. Wśród nich znalazł się kontrakt rozliczany na podstawie listy uczestników ślubu. Takie rynki wymagają twardych, zweryfikowanych danych, a każdy przekonujący deepfake podnosi koszt ustalenia „prawdy referencyjnej”, względem której wypłacane są środki.
Swift już wcześniej znalazła się w epicentrum sporu o deepfake’i – po tym jak w 2024 roku po platformach społecznościowych rozlały się wygenerowane przez AI jej wizerunki o charakterze pornograficznym, temat trafił na agendę Kongresu USA w kontekście projektów ustaw o deepfake’ach. Artystka miała w tym roku złożyć wnioski o rejestrację znaków towarowych obejmujących jej własny wizerunek – krok powszechnie odczytywany jako próba prawnego odgrodzenia swojego „image’u” od generatorów.
Czytaj dalej: Ethereum zyskuje względem Bitcoina, testując byczy scenariusz Toma Lee na 2026 r.





